Błogosławiony ks. Narcyz Putz – sierakowianin.

Narcyz Putz urodził się 28 X 1877 r. w Sierakowie w mieszkaniu rodziny Władysława i Józefy z domu Brodniewicz. Dwa dni później, 30 października o fakcie narodzin został powiadomiony Urząd Stanu Cywilnego w Sierakowie i sporządził stosowny akt.

Dom w Sierakowie, w którym najprawdopodobniej urodził się Narcyz Putz. (fot. archiwum Sierakowskich Zeszytów Historycznych).

Chrzest święty nie został udzielony przez miejscowego proboszcza. Właściwie, to w sensie przewodnictwa wiernym w oparciu o misję kanoniczną parafia sierakowska nie miała proboszcza. Funkcję tą sprawował bowiem mianowany przez władze administracyjne Regencji Poznańskiej były wikariusz Tadeusz Czerwiński. Ten jednak za nieposłuszeństwo hierarchii kościelnej został ekskomunikowany ekskomunika większą, a wierni w głośnym liście duszpasterskim kardynała Ledóchowskiego poinformowani o nieważności wszelkich udzielanych przez niego sakramentów. Narcyz otrzymał sakrament chrztu świętego 25 XI 1877 r., którego udzielił ks. Jakub Drążkowski – proboszcz parafii w Lutomiu.

Rodzina Putzów ma korzenie osadzone w Wielkopolsce już w 1725 roku, który jest uznawany za rok urodzin jego prapradziadka Piotra. Jego przodkowie parali się rożnymi rzemiosłami, przenosząc się, zapewne w poszukiwaniu pracy czy zbytu dla swoich wyrobów. W genealogii rodziny odnajdujemy wiele wielkopolskich miejscowości, Krosinko, Połajewo, Młynkowo, Góra, Lubosz i Sieraków.  Putzowie dbali o dobre wychowanie swoich dzieci i o zapewnienie im jak najlepszej przyszłości.

Władysław Putz i Jozefa z domu Brodniewicz – rodzice błogosławionego Narcyza Putza. (Archiwum SZH)

Byli to ludzie wychowani w wierze katolickiej, bogobojni, powierzający siebie Bogu i Kościołowi. Aktywnie uczestniczyli w życiu społecznym miasta i zawsze służyli swoją pomocą innym. Jako dziecko Narcyz uczęszczał do Szkoły Powszechnej w Sierakowie. Była to szkoła katolicka, szczęśliwie już wówczas prowadzona pod czujnym okiem nowego proboszcza, Niemca, który otrzymał beneficjum sierakowskie ks. Grzegorza Henniga.

Kościół parafialny w Sierakowie.

Ten był wybitną postacią w historii miasta. Zapisał się w niej złotymi zgłoskami zaskarbiając sobie wdzięczność i szacunek obywateli na tyle trwale, że jego okazała, ufundowana przez sierakowian mogiła z czarnego marmuru jest ciągle jednym z najokazalszych pomników na miejscowym cmentarzu.

Tablica memoratywna na ścianie kościoła parafialnego w Sierakowie.

O jego zasługach dla parafialnej społeczności przypomina wszystkim wchodzącym do kościoła tablica memoratywna zamontowana na ścianie w pobliżu wejścia. On to był pierwszym przywódcą duchowy Narcyza, uczył go łaciny i przygotowywał to trudnej edukacji w dość odległym Poznaniu. 

Gimnazjum św. Marii-Magdaleny w Poznaniu. Lata 1898-1900.

Narcyz uczęszczał do Gimnazjum św. Marii Magdaleny w Poznaniu. W szkole tej panowała atmosfera polskości i klimat rzetelnej pracy. Kiedy zaborca zabronił nauczania polskiej literatury i historii i usunął te przedmioty z programu szkolnego, w szkole powstawały tajne kółka i organizacje, które dbały o to, by duch polskości był w niej stale obecny. Jedną z takich organizacji, było Towarzystwo Tomasza Zana, do którego należał również Narcyz Putz. Gimnazjum św. Marii Magdaleny wykształciło wiele wybitnych postaci, także wielu duchownych. Uzyskawszy absolutorium 15 III 1898 r. już 26 IV 1898 r. wstąpił do Arcybiskupiego Seminarium Duchownego w Poznaniu. Nauka trwała cztery lata i obejmowała trzyletnie studia teoretyczne w Poznaniu i roczne studium praktyczne w Gnieźnie.

Seminarium Duchowne w Poznaniu. Ok. 1890 r.

Koszty związane z utrzymaniem syna w seminarium przekraczały możliwości finansowe rodziny Putzów. Dlatego też, w momencie rozpoczęcia studiów Narcyz Putz zobowiązał się pisemnie wobec przełożonych, że „zwróci wszelkie koszta, które kasa seminaryjna za niego wyłożyła”. Zobowiązanie to miało być zabezpieczeniem dla władz seminaryjnych, również na wypadek ewentualnego opuszczenia Seminarium przez ks. Putza. W czasie studiów kleryk Putz wielokrotnie odwiedzał rodzinne miasto. Po każdym jednorazowym pobycie w Sierakowie, proboszcz parafii, ks. Grzegorz Hennig wystawiał testimonium dla przełożonych seminaryjnych, o jego zachowaniu i postawie moralnej podczas pobytu w parafii.

Narcyz Putz jako młody kleryk. (Aechiwum SZH).

Święcenia kapłańskie przyjął 15 XII 1901 r. i został powołany na stanowisko wikariusza w Boruszynie. Pełniąc swoją posługę w Boruszynie, ks. Putz musiał spłacać dług seminaryjny, który zaciągnął na początku studiów. Z 400 marek które pożyczył, do 4 III 1902 r. udało mu się spłacić jedynie 100. Dlatego też 11 marca tego roku, ks. Putz zwrócił się z prośbą do Konsystorza o przedłużenie terminu spłaty długu. W pozytywnej odpowiedzi wyznaczono mu spłatę pierwszej raty do 1 VII 1902 r., a następne co kwartał po 25 marek, z zaznaczeniem, że jeśli będzie taka możliwość, dług można spłacić wcześniej.

Widok od strony rzeki na Kościół p.w. Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Obrzycku.

Stąd został przeniesiony do parafii św. Apostołów Piotra i Pawła w Obrzycku, jako administrator substytut, 8 VIII 1903 r. Przebywał tam zaledwie kilka miesięcy. Już pod koniec października przeniesiony do parafii św. Stanisława Biskupa i Męczennika w Kolegiacie Szamotulskiej gdzie w latach 1903 – 1913 pełni urząd wikariusza.

Kolegiata w Szamotułach.

Tutaj uwidocznił się społeczny charakter jego duszpasterstwa. Występował przeciwko wywłaszczaniu polskiej ziemi, pomagał przy zakładaniu „Rolnika” i był „główną sprężyną” w tej organizacji skupiającej polskich rolników a będącej konkurencją dla niemieckich i żydowskich kupców. Pracował społecznie w bankach ludowych i instytucjach charytatywnych. Spłacani długu zaciągniętego na koszty nauki szło mu jednak bardzo opornie. W 1904 r. Konsystorz Arcybiskupi po raz kolejny wystosował pismo wzywające ks. Putza do spłaty reszty długu, bo do tej pory zdołał się wywiązać ze zobowiązań. W 1905 roku oddał następne 50 marek, w związku z czym dług zmniejszył się do 150 marek. W tym samym roku ks. Putz zgłosił się, do egzaminu pro approbatione (20 VI), a dwa lata później do egzaminu pro concursu. W załączniku do pisma skierowanego do Konsystorza były: testimonium od ks. dziekana, curriculum vitae, kazanie i katecheza oraz oświadczenie, że na dzień 10 X 1907 r. nie jest obciążony żadnymi długami.

Narcyz Putz podczas pobytu w Szamotułach. Zielone świątki 1909 r. fot. ze zbiorów Rodziny Putzów.

To o nim pisano: „Jako młody wikary pracuje przez szereg lat w parafii szamotulskiej i stacza sławne boje z początkującą naówczas w Wielkopolsce Polską Partią Socjalistyczną. Relacje z jego płomiennych przemówień i odważnych wystąpień przeciwko „obłudnym, szydzącym z Boga i Kościoła socjalistom” znajdujemy w Dzienniku Poznańskim. Poza gorliwą pracą w kościele pracuje w organizacjach parafialnych, narodowych i oświatowych, jak również w ruchu spółdzielczym”. W 1910 r. zorganizował w Szamotułach obchody 100. rocznicy urodzin Juliusza Słowackiego. W uroczystościach wzięły aktywny udział wszystkie polskie organizacje z powiatu, m in. „Sokół”, Towarzystwo Przemysłowe, „Oświatę”, Towarzystwo Śpiewacze, Katolickie Towarzystwo Robotników Polskich i cechy rzemieślnicze. Nad przebiegiem uroczystości czuwały władze pruskie, które po jej zakończeniu gwałtownie zareagowały i oskarżyły organizatorów o przeprowadzenie uroczystości niezgodnie z ustawą o stowarzyszeniach z 1908 r. W wyniku tych oskarżeń, Sąd Ziemski w Poznaniu skazał go i ks. Stefana Bratkowskiego z Objezierza na karę grzywny. Od tej pory każde jego wystąpienie było bacznie śledzone przez władzę pruską. Mimo przeszkód ze strony zaborcy, ks. mansjonarz nie zniechęcił się do dalszej działalności społecznej, wręcz przeciwnie, swoim patronatem objął Katolickie Towarzystwo Kobiet Pracujących w Szamotułach. Odtąd był związany z towarzystwami zrzeszającymi Polski aż do końca swojej posługi. Popadłszy w konflikt ze swoim proboszczem, którego natury nie znamy, a który przysłużył mu się do awansu, wobec nie znalezienia jakiejkolwiek  jego winy, poprosił o przeniesienie.

Kościół Św. Katarzyny we Wronkach.

Zgodnie z dekretem z dnia 21 IV 1913 r. zostaje administratorem Parafii we Wronkach. Dwa lata późnij 1915 roku został proboszczem w Parafii Mądre koło Środy Wielkopolskiej.

Kościół Parafialny Mądre koło Środy Wielkopolskiej.

Niezależnie od administrowania parafią, kontynuował swoją działalność społeczną, zarówno w Mądrych, jak i w całym powiecie średzkim. Został, między innymi, wybrany prezesem Towarzystwa Czytelni Ludowych na powiat średzki. Był też prezesem zarządu Spółki „Bank Rolniczy” w Zaniemyślu. Czynnie uczestniczył w działaniach średzkiej Spółki „Rolnik”. W czasie pobytu w Mądrych ks. Putz wstąpił też do Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk, gdzie podczas wykładów naukowych, pod protektoratem abpa Dalbora, wygłaszał referaty, m in. dla pań, pt. „Etyka katolicka, a etyka ludzi niewierzących”. Brał także udział w akcji misyjnej na wychodźstwie, zwłaszcza wśród Polaków w Saksonii. „Pamiętają go z tego okresu wychodźcy, jak i księża niemieccy, którzy z wdzięcznością i uznaniem korzystali z jego wydatnej pomocy w kształceniu się w potrzebnym im języku polskim” – pisano po latach.

Ilustracja: Pamiątka z ostatniego odpustu w Mądrych 22.03.1918 r. fot. ze zbiorów rodziny.

W relacji swego brata inż. Kazimierza Putza: „Będąc proboszczem w Mądrych zwalniał nielegalnie dużo Polaków od niemieckiej służby wojskowej narażając się na represje ze strony Niemców.” Po czteroletnim pobycie w Mądrych, w kwietniu 1918 r. ks. Putz został przeniesiony do Ludziska, wsi położonej na Kujawach zachodnich, 8 km na południowy zachód od Inowrocławia, w ówczesnym dekanacie żnińskim.

Kościół Parafialny w Ludziskach.

Objął tam stanowisko komendarza w parafii św. Mikołaja oraz zarząd kościoła filialnego Nawiedzenia NMP w Markowicach, który był drugim obok Pierania centrum kultu maryjnego na Kujawach. Tutaj „organizuje powstańców, z którymi pośpieszył na pomoc w oswobodzeniu przez nich Inowrocławia w 1919 roku”.

Kościół p.w. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Bydgoszczy.

W roku 1920 roku kard. Dalbor kieruje go do pracy w Parafii p.w. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Bydgoszczy. Podjął tu działalność charytatywną i społeczną, zwłaszcza jednak narodowościową. Wspierał powstanie Towarzystwa Kultury Muzycznej w Poznaniu. Przede wszystkim jednak konsekwentnie organizował duszpasterstwo polskie, usuwając z parafii wszelkie niemieckie akcenty, między innymi niemieckie kazania i napisy ze stacji Drogi Krzyżowej. 14 XI 1921 r. mimo że parafia nie była jeszcze formalnie erygowana, arcybiskup nadał ks. Putzowi tytuł proboszcza. Ten, 4 IX 1923 r., mając poparcie parafian i dane informujące o frekwencji Niemców na nabożeństwach, zwrócił się do Konsystorza Arcybiskupiego o całkowite usunięcie niemieckich nabożeństw. Dzięki jego staraniom powstają: powstaje wiele bractw i stowarzyszeń, między innymi: Bractwo Dzieciątka Jezus – założone w kwietniu 1920 r.; Liga Katolicka – założona w 1920 r.;  Stowarzyszenie Młodzieży męskiej „Naprzód” – założone w listopadzie 1920 r.; Towarzystwo śpiewacze „Harmonia” – założone w 1920 r., którego pierwszym prezesem był ks. Narcyz Putz (gromadziło łącznie 75 osób); Bractwa różańcowe (ojców, matek, młodzieńców, panien) – założone w 1920 r.; Katolickie Towarzystwo Robotników Polskich – założone w 1921 r., Arcybractwo Serca Jezusowego – założone w 1921 r. (przetrwało do dziś); Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży Żeńskiej pw. św. Zyty – założone 16 II 1921 r.; Konferencja Pań Miłosierdzia św. Wincentego a Paulo  (założona w 1920 r.). Po latach, w 1935 r. w poznańskim „Tygodniku Parafialnym” zapisano, że administrując parafią w Bydgoszczy „z wielką energią i zapałem twórczym pozyskiwał zniemczoną parafię dla polskości, biorąc jako radny miasta Bydgoszczy znaczny udział w spolszczeniu dawniejszego ośrodka germanizacji”.

Kościół św. Wojciecha w Poznaniu.

Zwieńczonego laurem sukcesów księdza Jego Eminencja ks. Kardynał-Prymas zamianował na beneficium św. Wojciecha w Poznaniu dnia 9 IX 1925 z poleceniem objęcia posady z dniem 1 października 1925 r. Był nadzwyczaj aktywny społecznie. Między innymi był członkiem zarządu komitetu Tanich Kuchen w Poznaniu organizującym posiłku dla bezrobotnych. Działał także w Towarzystwie Kolonii Letnich „Stella”. Jego ofiarna praca już wtedy została doceniona i 31 I 1927 r. kardynał August Hlond mianował ks. Putza członkiem Rady Administracyjnej Archidiecezji Poznańskiej. W jego charakterystyce z tego okresu czytamy: „Energiczny, wytrwały, niewrażliwy zarówno na pochwały jak i nagany ludzkie, w stosunkach z ludźmi pogodny, a jeśli chce, niepozbawiony zacięcia humorystycznego, zabrał się ks. Putz do pracy organizacyjnej, powołując do życia stowarzyszenie Akcji Katolickiej. (…) Specjalnością jego jest duszpasterstwo dzieci, dla których urządza osobne nabożeństwa niedzielne, których nie najmniejszym urokiem jest zbiorowy śpiew i wspólna recytacja modlitw mszalnych. Drugą charakterystyczną cechą to umiejętność budowania kościołów i tworzenia wokół nich nowych parafii: na Winiarach, na Sołaczu i Naramowicach.(…) Uznanie zyskuje ze strony świeckich a zwłaszcza tych wydziedziczonych losu i upośledzonych duchowo i materialnie, dla których ks. Putz potrafi być prawdziwym ojcem, postawiwszy w swej parafii dzieło Caritasu na wysokim poziomie sprawności.”  Swoją opieką otoczył znaczną część miasta, w tym dzielnice: Śródmieście, Sołacz, Winiary, Szeląg, Wilczak, a także kilka wsi na północ od miasta: Piątkowo, Poddany, Strzeszyn, Strzeszynek, Golęcin, Naramowice i Umultowo, które wówczas stopniowo włączano w granice Poznania. Ze względu na brak kościołów na tych terenach, wierni zmuszeni byli pokonywać duże odległości, by móc skorzystać z posługi duszpasterskiej. Aby w pełni zaspokoić potrzeby duchowe mieszkańców tych dzielnic, Władza Duchowna czyniła starania, by utworzyć tam nowe parafie. Głównym pomysłodawcą i inicjatorem działań był ks. proboszcz Putz. W dniu 25 VI 1928 r. ks. kardynał August Hlond wydał dekret ustanawiający nową parafię św. Jana Vianneya, do której włączono następujące dzielnice: Strzeszyn, Strzeszynek, Nowe Poddany, Golęcin, Sołacz i Urbanów, wydzielone z parafii macierzystej św. Wojciecha.

Bilet wstępu na kiermasz sołacki organizowany dla sfinansowania budowy kościoła na Sołaczu.

Po ogłoszeniu tego dekretu, ks. Narcyz Putz wraz z Komitetem Obywatelskim, na którego stał czele, natychmiast rozpoczął przygotowania do budowy nowego kościoła na Sołaczu. Ziemię pod kościół o powierzchni 2702m2, otrzymał od byłego właściciela Sołacza, bankiera żydowskiego – Eliasza Barucha.

Kościół Św. Jana Vianney. Poznań Sołacz. Fotopolska-Eu

Był prawdziwym specjalistą w budowie kościołów i pomocy przy erygacji parafii.  Od 1927 r. przewodniczył Komitetowi Budowy Kościoła na Winiarach. Budowę kościoła rozpoczęto 11 IX 1930 r., a pod koniec października gotowe już były nawy boczne. Akcja budowy przebiegała bardzo sprawnie, tak że 1 XI 1930 r. ks. kard. August Hlond poświęcił kamień węgielny i wmurował akt erekcyjny w apsydzie prezbiterium. Zorganizował od 1 lipca 1932 r. tymczasową kaplicę w szkole, przy ulicy Rubież 60, która funkcjonowała na zasadzie filii parafialnej. Z  jego macierzystej parafii św. Wojciecha, wydzielono jego staraniem kolejną parafię – naramowicką, której nadano wezwanie Matki Boskiej Częstochowskiej. Teren pod budowę kościoła, cmentarza i ogrodu, ks. Putz otrzymał od Zarządu Stołecznego Miasta Poznania. Za kwotę 26 tys. złotych, we wrześniu 1935 r., wybudowano skromny, drewniany kościółek, o wymiarach: 25 m długi, 11 m szeroki i 7m wysoki. Świątynia posiadała prowizoryczny ołtarz, chór i sygnaturkę, natomiast nie było ambony i ławek. Całość budowli zwieńczona była wieżyczką. Oprócz czynnego zaangażowania w budowę trzech poznańskich kościołów i tworzenia nowych parafii, ks. Putz jako zarządca parafii św. Wojciecha, 26 X 1929r. objął nadzór kościelny nad kaplicą akademicką w nowo wybudowanym Domu Akademickim przy Wałach Leszczyńskiego. Kanonicznej erekcji tej kaplicy, pod wezwaniem Jezusa Chrystusa Króla, dokonał ks. Prymas 26 IX 1930 r. swojej działalności na rzecz społeczeństwa nie ograniczył tylko do postawienia nowych świątyń. W kolejnych latach posługi duszpasterskiej, dbał o to, by jego wierni mogli brać aktywny udział w życiu parafii i Kościoła. Organizował różnego rodzaju przedsięwzięcia (kolonie letnie dla ubogich matek, zjazdy młodzieży żeńskiej, tanie kuchnie i inne) , którym bardzo często przewodniczył.

Podczas sprawowania posługi duszpasterskiej w parafii św. Wojciecha w Poznaniu, ks. Narcyz Putz konsekwentnie kontynuował swoją działalność na polu społecznym i politycznym. 10 VII 1929 r. w liście do Kurii Arcybiskupiej, ks. proboszcz prosił kardynała Augusta Hlonda o zgodę na udział w pracach Komitetu Wyborczego w wyborach do Rady Stołecznej Miasta Poznania oraz na kandydowanie w tych wyborach, na co uzyskał zgodę. Od 1929 roku, przez dwie kadencje, był też członkiem Rady Miejskiej Poznania. Kardynał August Hlond, by wyrazić wdzięczność i uznanie dla pracy ks. Putza na rzecz społeczeństwa, zwłaszcza za pomoc przy budowie kościoła na Sołaczu oraz zaangażowanie duszpasterskie, mianował go radcą duchowym ad honores (23 X 1930). Prasa co róż donosiła o jago aktywności. Dokonał poświęcenia nowych lokali szkolnych pomieszczeń  Szkoły Pielęgniarstwa Polskiego Czerwonego Krzyża. Istniejąca 14 lat placówka uzyskała własne lokale (Dziennik Poznański, R. 74, nr 218, 22 IX 1932, s. 4). Był nie tylko niestrudzonym organizatorem i budowniczym ale także płomiennym mówcą. Wiele z jego przemówień odnotowała prasa nie tylko Wielkopolska. W niedzielę, 18 X 1936 r. odbyło się w Poznaniu uroczyste przekazanie armii trzech samolotów Chrobry I, Chrobry II i Chrobry III oraz terenowego samochodu lotniczego, zakupionych ze składek czytelników i pracowników „Kuriera Poznańskiego”, „Orędownika”, „Ilustracji Polskiej”, „Wielkopolanina” i „Pomorzanina””. W okresie od 10 maja do 16 października wydawnictwa te zebrały na ten cel fundusz w wysokości z górą 83.000 zł. Aktu poświęcenia samolotów i samochodu dokonał ks. radca Putz, wygłaszając przy tym okolicznościowe przemówienie. (Dziennik Wileński R.20, nr 292, 25 X 1936, s. 5). W czasie uroczystości święta Chrystusa Króla w Poznaniu u stóp Pomnika Wdzięczności inauguracyjną mowę wygłosił  ks. radca Putz, nawołując w gorących słowach do wspólnego frontu serc wobec niebezpieczeństwa komunizmu. (Czas, 29 X 1936, s. 9).

Konsekwentnie realizował swoje powołanie, obejmując opieką organizacje takie jak: Stowarzyszenie Sióstr Polskiego Czerwonego Krzyża na Okręg Wielkopolski (był jego protektorem od 16 XII 1931 r.); Parafialna Akcja Katolicka (powołana jego staraniem 4 V 1935 r.); Związek Młodych Polek (dla obydwu archidiecezji był w latach 1927-1939 patronem tego związku na Okręg Poznański), a kiedy Związek został przemianowany na Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży Żeńskiej 11 XII 1934 r., został mianowany asystentem kościelnym Okręgu Poznańskiego Miejskiego KSMŻ.

Zasiadał w komisji rewizyjnej Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży Żeńskiej w Wielkopolsce. Towarzystwo liczyło wówczas 21 928 członkiń (Czas, 20 IV 1937, r. 7). Kiedy w kwietniu w czasie zjazdu Katolickiego Stowarzyszenie Kobiet otwarto poradnię dla rodzin katolickich dokonał w czasie podniosłej uroczystości aktu poświęcenia placówki (Czas. 5 IV 1938, s. 8): Stowarzyszenie Młodych Polek pod wezwaniem św. Teresy od Dzieciątka Jezus  (założone przez niego w 1927 r.); Katolickie Stowarzyszeni Młodzieży Męskiej (okręg poznański); Stowarzyszenie Młodzieży Polskiej Poznań – św. Wojciech; „Caritas”; „Tanie Kuchnie” (zajmowała się wydawaniem żywności dla najuboższych). Gdy akcja tej organizacji została upowszechniona w innych parafiach, ks. Putz został arcybiskupim delegatem do spraw „Tanich Kuchen” w archidiecezji; „Stella” Towarzystwo Kolonii Wakacyjnych i Stacji Sanitarnych w Poznaniu, której ks. Narcyz Putz był prezesem; Związek Kapłanów „Unitas”; do którego należeli kapłani wyłącznie z archidiecezji gnieźnieńskiej i poznańskiej.

Jego nadzwyczajna aktywność społeczna nie wpłynęły w żaden sposób na zaniedbanie zwyczajnej posługi duszpasterskiej. Wręcz przeciwnie, tak szeroko zakrojona działalność ks. Putza znacznie przyczyniła się do aktywności religijnej wiernych, którzy widzieli w nim apostoła Ewangelii i opiekuna ubogich. Po wielu latach intensywnej i niejednokrotnie przewyższającej ludzkie możliwości pracy duszpasterskiej w parafii św. Wojciecha, ks. proboszcz Narcyz Putz został mianowany kanonikiem honorowym Prześwietnej Kapituły Metropolitarnej w Poznaniu. Tytuł ten, został mu nadany 16 XI 1937 r. przez ks. kardynała Augusta Hlonda i osobiście przez niego wręczony, w dowód wdzięczności arcypasterskiej za długoletnią działalność na stanowisku proboszcza parafii św. Wojciecha oraz na znak wielkiego uznania dla niepospolitego czynu pasterskiego, jakim było stworzenie trzech nowych parafii na obszarze dotychczasowej parafii św. Wojciecha.

Dbając o swoich parafian, dbał jednocześnie o to aby byli dobrze poinformowani.  Niejako przy okazji został redaktorem odpowiedzialnym kilku innych tygodników parafialnych: Tygodnika Parafialnego Parafii Wszystkich Świętych w Kórniku; Tygodnika Parafialnego Kościoła św. Trójcy Poznań-Dębiec oraz Tygodnika Parafialnego Kościoła Zmartwychwstania Pańskiego w Poznaniu.

Zaraz po wybuchu II wojny światowej, 5 X 1939 r. ks. Narcyz Putz opuścił Poznań i udał się do Warszawy. Tam, 4 X został po raz pierwszy aresztowany przez niemiecką policję. Umieszczono go na Pawiaku i więziono do 17 X 1939 r. Po zwolnieniu z aresztu, ks. Putz wrócił do Poznania, do parafii św. Wojciecha, której przez cały czas był proboszczem. Wojska hitlerowskie wkroczyły do Poznania 10 IX 1939 r. ogłaszając, że wejście to oznacza zamknięcie jednego rozdziału historii niemieckiej na wschodzie, a otwarcie nowego na zachodzie. 9 XI 1939 r. zostaje ponownie aresztowany przez hitlerowców i umieszczony w Forcie VII w Poznaniu.

Fort VII w Poznaniu.

Wg relacji ks. Zbigniewa Spachacza ks. Putz: „tutaj przeszedł prawdziwą gehennę”. SS-mani stosowali wobec niego szczególne szykany, bili go, grozili bronią. To znęcanie się, głód i chłód oraz straszliwy zaduch tam panujący nie zdołały złamać jego ducha, a przecież nie miał już jednej nerki. (…) stał się przewodnikiem duchowym dla innych współwięźniów i wzorem znoszenia cierpień w duchu poddania się woli Bożej, cierpliwości i pogody ducha”. W grypsach z tamtego okresu pisanych do siostry znajdujemy dużo nadziei. W jednym z nich z 27 XII  pisze: „Wilja była trochę smutna, ale Bóg pomoże. Zdrów jestem. Wspaniałą miałem brodę, ale ją we wilję zgoliłem. (…) Uściski. Z Bogiem. N.” 25 IV 1940 r. zostaje wywieziony do obozu koncentracyjnego w Dachau, skąd po odbyciu kwarantanny, 6 czerwca przewieziono go do obozu koncentracyjnego w Gusen. Pracował tam w kamieniołomach i przy budowie obozu. Nosił kamienie i rozłupywał je ciężkim młotem. Choć miał już ponad 60 lat, nie miał nerki i był chory na serce (angina pectoris), nie załamywał się, „był tam prawdziwym ojcem i opiekunem duchowym dla innych” – jak pisze ks. Spachacz. Organizował po kryjomu modlitwy i nabożeństwa, budził nadzieję i chęć przetrwania. „Wszędzie go było pełno”. Potrafił przekonać blokowego Hugo Gascha, aby ten przeniósł z rewiru ks. dra Edwarda Kozłowskiego i tak ratować go przed śmiercią. (wg relacji ks. Sylwestra Marciniaka). 8 XII 1940 r. ponownie przewieziono go wraz z innymi księżmi do obozu w Dachau.

KL Dachau.

Tutaj pracował na plantacjach, a później w pończoszarni. Znosił piekło obozowe z nieprzeciętną pogodą ducha. Czerpał ją z modlitwy, a szczególnie z odprawianej codziennie Drogi Krzyżowej, którą to praktykę miał jeszcze w okresie wolności. Ta pogoda ducha, odnajdywanie mocy Bożej w modlitwie, często wspólnej, dodawały współwięźniom dodatkowych sił. Słynne były inicjowane przez niego Godzinki i Gorzkie Żale. Jeden z uwięzionych ks. Gerard Mizgalski nazywa ks. Putza: „naszym hetmanem duchowym”, który „pocieszał i podnosił na duchu swoim optymizmem i radosnym przyjmowaniem doświadczenia Bożego. Cieszył się sympatią wszystkich więźniów polskich”. Swój pierwszy dzień w obozie opisuje Czesław Nawrocki: „Pamiętam pierwszy wieczór tego dnia. Pomiędzy nami znalazł się nieznany więzień, który przez znajomość dostał się do kwarantanny. Był to znany Poznaniowi ks. kanonik Putz. Śpieszył przywitać nas i pocieszyć. Widzę dziś jeszcze staruszka maszerującego w zwartej kolumnie na plac apelowy. Był zawsze uśmiechnięty…” (Głos Wielkopolski, nr 69 z 7 V 1945 roku). Ks. Gerard Mizgalski wspominał jeszcze, iż „w czasie epidemii tyfusu – niespokojny w sercu swoim – ks. Narcyz Putz zbierał brać kapłańską w sypialni bloku i intonował: “Zacznijcie wargi nasze chwalić Pannę Świętą”. Ks. Narcyz przewodniczył, znał doskonale na pamięć tekst wszystkich „godzin”, a pięknym swoim basem śpiewał tak wzruszająco, że zapomnieliśmy o głodzie i tyfusie, spoglądając na niego jak na Archanioła Gabriela zwiastującego nam wielką radość i nadzieję”. Kiedy od października 1942 roku, więźniowie mogli otrzymać paczki z domu, dzieli się żywnością z tymi, którzy jeszcze nic nie otrzymali. W ostatnim liście do swojej siostry Wiktorii (z 29 XI 1942 r.) dziękując za żywność, pisał: „Niech Bóg ci wynagrodzi. To była Boża uczta” („Vergelts Gott ! Das war ein Gotterfrass”). Wydawało się wtedy, iż przetrwa obóz, jednak zachorował na zapalenie płuc, które wywiązało się z przewlekłego przeziębienia podczas listopadowych apeli. Zmarł, opatrzony na drogę do wieczności, w szpitalu obozowym 4 XII 1942 r. o g. 20.15., w pierwszy czwartek miesiąca. Zwłoki spalono w miejscowym krematorium 8 XII 1942 r. w święto Niepokalanego Poczęcia NMP. Oficjalnie zmarł na zapalenie płuc. Jednak według relacji ks. Gerarda Mizgalskiego, ostatnim zabiegiem w tym szpitalu był zastrzyk benzyny. Ciało zostało spalone w obozowym krematorium. O jego śmierci tak mówi wojenny gryps napisany do brata ks. Putza, Kazimierza przez Marię Latosińską: „Opowiada mi właśnie żona kuzyna mego, Tadusza Maciejowskiego, który też mieszka w Dachówce [czyt.Dachau – przyp. MK], że znał brata Twego; był tam szalenie lubiany, cudownie działał na otoczenie, ducha dodawał i podtrzymywał na duchu; że wyjechał jako sekretarz do Mantowa [czyt.krematorium – przyp. MK]; ale jak ktoś wspomni teraz o nim, to wszyscy łzy w oczach mają. Na wniosek do H. [czyt. Hitlera – przyp. MK] odpowiedz rodzinie, że nie, gdyż za dużo pracował na Pom. [czyt. Pomorzu]. Nie mogą go „koledzy” zapomnieć.”

Błogosławiony ks. Narcyz Putz.

Postulator procesu beatyfikacyjnego ks. dr Roman Gintrowicz napisał w uzasadnieniu : „Śmierć Sługi Bożego uważana była przez współwięźniów jako męczeństwo w sensie teologicznym. W ich opinii Sługa Boży swoje uwięzienie przyjmował z poddaniem się woli Bożej. Jego zdanie się na wolę Bożą wypływało z uprzedniej świętości życia ”. Jan Paweł II, który 13 VI 1999 r. beatyfikował ks. Narcyza Putza wraz ze 107 Męczennikami II Wojny Światowej, podczas Mszy św. beatyfikacyjnej powiedział: „Jeżeli dzisiaj radujemy się z beatyfikacji (…), to przede wszystkim dlatego, że są oni świadectwem zwycięstwa Chrystusa – darem przywracającym nadzieję”.

Putz Narcyz – Poznań Św. Wojciech.

Jego osoba została upamiętniona na tablicy pamiątkowej umieszczonej w Kościele Parafialnym w Sierakowie, na Pomniku Państwa Podziemnego w Poznaniu oraz tablicą pamiątkową w kościele św. Wojciecha w Poznaniu.

Źródła: Hewner K.,  Ludzisko – historia parafii, 2005; Samuła K, Dzieje parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Bydgoszczy w latach 1924-1988, Bydgoszcz 1996, mps w zbiorach Biblioteki WT UAM, s. 12; Wilczyński L. Ks., Błogosławiony ks. Narcyz Putz, s. 12; Urbańska A., Kościół parafialny pod wezwaniem św. Jana Yianney, w: „Kronika Miasta Poznania”, 1999 nr 3, s. 161-163; Informator kościoła katolickiego w Polsce. 1936. s. 33, 34; Dembecka Karolina,Błogosławiony ks. Narcyz Putz (1877-1942), Praca magisterskapisana na seminarium naukowym z historii Kościoła pod kierunkiem ks. dr hab. Leszka Wilczyńskiego, Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, Wydział Teologiczny; Kurjer Poznański, R.17, nr 94, 23 IV 1922, s. 8; Dziennik Poznański, R. 76, nr 230, 4 X 1925, s. 7; Kurjer Poznański, R.22 , nr 289, 27 grudnia 1927, s. 4; Tygodnik Parafialny, Poznań, 6 X 1935, s. 4; Tygodnik Parafjalny Parafji św. Wojciecha, R. 5, nr 16, 17 IV 1932, s. 32; Dziennik Poznański, R. 74, nr 218, 22 IX 1932, s. 4; Dziennik Wileński R.20, nr 292, 25 X 1936, s. 5; Czas, 29 X 1936, s. 9; Czas. 5 IV 1938, s. 8; Czas; 21 XI 1937, s. 13; Czas, 20 IV 1937, r. 7; Tygodnik Parafjalny Parafji św. Trójcy Poznań-Dębiec, R. 2, nr 40, 6 X 1935, s. 2; Tygodnik Parafjalny Parafji Wszystkich Świętych w Kórniku, Wielkopolska, R. 8, nr 4,  23 I 1938, s. 8; Tygodnik Parafjalny Kościoła Zmartwychwstania Pańskiego, R. 8, nr 31, 4 VIII 1935, s. 8; Głos Wielkopolski, nr 69 z 7 V 1945; Przewodnik Katolicki IV 1957; wtg-gniazdo.org/ksieza: opracowanie Grażyna Zielińska czerwiec 2008 (d. 20 X 2020);

Roman Chalasz©2020-2022

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

14 − dwa =