“400 Frontowych Dni” – początki lutego 1919 roku na ziemi sierakowsko – międzychodzkiej.

Pierwsze dni lutego 1919 roku były prawdziwie zimowymi. Skuta mrozem ziemia jakby broniła się przed saperkami żołnierzy, niczym krety ryjącymi w ziemi umocnione stanowiska bojowe. Linia frontu, chociaż tylko miejscami umocniona okopami właściwie się ustabilizowała. Jednak patrole i powstańcze i niemieckie penetrowały wzajemnie zajęte przez przeciwnika tereny w pasie czasami kilku kilometrów. Dochodziło do wymiany ognia między patolami. Na całej długości frontu tliła się niepewność. Obie strony konfliktu szykowały się do mających nieuchronnie nadejść wydarzeń. Zbierano siły. Powołani do wojska, rozkazem mobilizacyjnym Dowództwa Głównego z 23 stycznia 1919 roku (roczniki: 1897, 1898, 1899) Polscy, doświadczeni na wszystkich frontach I wojny żołnierze, znacząco wzmocnili siły powstańcze. Armia wielkopolska przestała być formacją ochotniczą. Mobilizacja oznaczała także lepsze, jednolite uzbrojenie, więcej amunicji i jednolite umundurowanie i wyposażenie. Regularnie wypłacany żołd znacznie wzmocnił morale wojska. Naczelna Rada Ludowa działała zgodnie z odwieczną mądrością „szukasz pokoju – szykuj się do wojny”. Nie zaniedbano żadnej możliwości w poszukiwaniu rozwiązań pokojowych. W niedzielę 2. lutego przedstawiciele Komisariatu Naczelnej Rady Ludowej ks. Patron Adamski i poseł Korfanty oraz członkowie prezydium N. R. L. dr. Krysiewicz i dr. Meissner oraz pułkownik Anders z polskiego Naczelnego Dowództw udali się do Berlina celem porozumienia się z rządem pruskim i zaprzestania dalszego rozlewu krwi. Podczas pertraktacji Polacy zażądali: 1 ) utworzenia linii demarkacyjnej pomiędzy walczącymi w Księstwie wojskami; 2) wojsko polskie w Ks. Poznańskim zostanie utrzymane jako ostoja bezpieczeństwa publicznego celem ochrony życia i mienia mieszkańców oraz jako ewentualna armia przeciwko bolszewikom rosyjskim; 3) Grenz- i Heimatschutz z polskich części Śląska, Prus Królewskich i Książęcych oraz Wielkiego Księstwa Poznańskiego zostaną wycofane i “zastąpione parytetowymi Strażami Ludowymi, 4) obie strony zwalniają natychmiast wszystkich zakładników, jeńców i internowanych, 5) aparat administracyjny zostaje nienaruszony, jednak Polacy zajmujący faktycznie pewne urzędy zostaną przez rząd zatwierdzeni, tam zaś gdzie Polacy nie mają w urzędach swych przedstawicieli, jak na Śląsku, w Prusach itd., mają być za zgodą Komisariatu N. R. L. powołani polscy urzędnicy względni mężowie zaufania. Ludności polskiej w Prusach rząd pruski gwarantuje ochronę życia i mienia, równouprawnienie obywatelskie, a szczególnie też prawo do organizacji politycznych w granicach prawnych. Wszelkie przeciwne rozporządzenia natychmiast muszą być usunięte; 6) N. R. L. gotowa jest wdrożyć uporządkowaną wymianę towarów i produktów pomiędzy ziemiami wielkopolskimi a resztą prowincji pruskich. Rozmowy nie doprowadziły do zawarcie żadnego porozumienia. W czasie pertraktacji okazało się. że plenipotencje przedstawicieli rządu pruskiego, dotyczyły tylko chwilowego załagodzenia położenia w Księstwie Poznańskim. Polacy natomiast uważali, że jako przedstawiciele N. K. L. mają plenipotencje obejmujące nie tylko Księstwo Poznańskie ale i Śląsk polski oraz Prusy Królewskie i Warmię i Mazury. Doraźnym rozwiązaniem powstrzymującym rozlew krwi miał być uzgodniony na spotkaniu dwutygodniowy rozejm. Z takimi ustaleniami delegacja polska opuściła Berlin.

6 lutego 1919 roku

Oddziały powstańcze, których szeregi zostały uzupełnione żołnierzami z poboru zostały przeorganizowane. Na froncie zachodnim sformowano 4 bataliony, a wewnątrz każdego z nich trzy kompanie już w miarę jednolicie wyekwipowanego i uzbrojonego wojska. Ochotników ze starszych roczników w ogromnej większości przesunięto do służby w Straży Ludowej operującej poza pierwszą linią frontu.

W tym czasie Niemcy planowali ofensywę. Na froncie zachodnim powstania ich siły zostały znacznie wzmocnione sformowanymi na początku lutego kilkoma batalionami ochotniczymi i ściągniętymi z Niemiec: 38. pułkiem piechoty, batalionem strzelców, pułkiem artylerii polowej, dywizjonem artylerii ciężkiej i dywizjonem miotaczy min. Tak wzmocnione siły niemieckie przeszły do działań zaczepnych na froncie grupy zachodniej. W notatce opublikowanej 7 lutego w Kurierze Poznańskim opisującej położenie frontowe tego dnia czytamy: „Front zachodni: Gralewo i Kolno ostrzeliwała artyleria niemiecka”.

7 lutego 1919 roku

Komisariat Naczelnej Rady Ludowej otrzymał z Berlina następujący telegram: „Na zawieszenie broni zgoda może nastąpić tylko pod warunkiem, że w obrębie granic Rzeszy niemieckiej nie pozostaną żadne polskie zbrojne formacje”. Tym samym rozejm został zerwany.

Już wcześniej w okolice Lewic Niemcy sprowadzili artylerię. Tego dnia ostrzeliwała ona Polskie pozycje, a zwłaszcza Zębowo, szczególnie intensywnie. Niemcy oddali w kierunku polskich stanowisk obronnych około 170 strzałów. Po polskiej stronie ustawiono 2 haubice: jedną w Zębowie, drugą – w Tarnowcu. Z powodu braku amunicji ich aktywność bojowa była jednak bardzo ograniczona. Oddały one tylko po kilka strzałów w kierunku Lewic i okolicznych wiosek niemieckich. Mimo huku wystrzałów, po obu stronach frontu, toczyło się normalne wiejskie życie. W tym czasie Niemcy porwali z pola konie właścicielowi Zębowa w czasie młócki. Właściciel majątku pan Siciński poprosił dowódcę oddziału zębowskiego o pomoc w odzyskaniu porwanych koni. W czasie patrolowania terenu na przedpolach zębowskich powstańcy zabrali Niemcom 2 konie. Chociaż były to „niezłe” zwierzęta pociągowe to jednak nie te same. Po ostrzelaniu Zębowa, Niemcy znacznie wzmocnili swoje siły na tym odcinku frontu. Dobrze zorganizowany i uzbrojony oddział usadowił się w Lewicach, zajmując cały pobliski teren, w tym żwirownię, która leżała między Lewicami i Kaliskami. Lokalne siły powstańcze, doskonal znając tak siłę przeciwnika i jego  dobre uzbrojenie jak i sprzyjające nieprzyjacielowi uksztaltowanie jego linii obronnych, nie odważyły się ich atakować.

Kilkanaście kilometrów na północ stoczona została tego dnia jedna z większych bitew powstania na froncie zachodnim. Jak opisywał „Orędownik Międzychodzki” w 1928 r.

Bitwa_o_Kolno_7_II_1919.

o godz. 8,30 dwie baterie artylerii nieprzyjacielskiej (ciężka i lekka w pozycji pod Międzychodem), wzięły pod gwałtowny ogień Kolno, a prawie równocześnie z pozycji wyjściowej Wiktorowo-Dzięcielin ruszyły naprzód tyraliery dwóch kompanii Heimatschutzu, wsparte ogniem karabinów maszynowych ze wzgórza 64 (na pn.- zach. od Kolna). Dowódca załogi Kolna, zasilonej już odwodem (razem około 100 ludzi i dwa ckm) widząc frontalny atak Niemców, ostatnie siły ściągnął na linię wzgórze 60 – cegielnia (500 m na zach. od Kolna), osłabiając w ten sposób prawe skrzydło swego odcinka. […] Dowódca baonu Heimatschutzu pozorując główne natarcie na prawym skrzydle w kierunku wzgórza 60 – cegielnia, skierował dwie kompanie z miejscowości Dzięcielin przez zamarznięte Jezioro Bielskie z zadaniem uderzenia na Kolno z pd. Manewr udał się Niemcom w zupełności. Polacy […] nie zdołali powstrzymać silnego naporu z południa i walcząc, wycofali się w kierunku lasku nad Jeziorem Lubowickim. Nie uszedł jednak jeden pluton powstańców z linii wzgórze 60 – cegielnia, ale trwając w zajętej pozycji i zabezpieczając sobie prawą flankę, walczył zaciekle dalej. O godz. 10.30 wtargnęły kompanie Grenzschutzu, uderzając z pn. na Kolno, łamiąc tam ostatni opór Polaków. W Kolnie dokonali Niemcy nowego ataku zemsty, rzucając ręczne granaty do mieszkań, a bezbronną polską ludność wystawili na podwórzu dominalnym pod ogień polskich karabinów. Panoszenie się Niemców trwało jednak krótko. O godz. 11-tej uderzył w pomoc aspirant oficera [= podchorąży] Adam Kowalczyk, podprowadzając z Ławicy odwód w sile 80 ludzi, a równocześnie ruszył naprzód oddział powstańców z Motzbergu [= Kamionna Folwark]. Zawrzała zacięta walka, uderzenie jednak Kowalczyka z pn. było tak skuteczne i brawurowe, że przyczyniło się ono do szturmu powstańców na całej linii od Kolna Młyna do wzgórza 60. Kontruderzenia Polaków nie byli Niemcy w stanie powstrzymać i stopniowe wycofywanie się ich z Kolna i linii bojowej zamieniło się w końcu w paniczną ucieczkę. Niemcy pozostawili 18 zabitych, 3 ciężko rannych, 4 karabiny maszynowe i amunicję.”

Do niewoli wzięty został jeden oficer niemiecki oraz 4 szeregowych. W pościgu za Niemcami zajęto Aleksandrowo oraz Zieloną Chojnę (GrueneTanne). W bitwie tej poległ Stanisław Piaskowski. Ciężko ranny został Wojciech Jędrzejczak, lżej ranni Franciszek Kryl i Stanisław Nogaj. W niektórych relacjach prasowych skala polskiego zwycięstwa znacznie wzrosła. Postęp w swojej relacji z frontu opublikowanej 8 lutego pisał „Nieprzyjaciel zostawił na placu 40 poległych.”

Walki o Kolno. Obraz J. Białkowskiego w zbiorach Muzeum Regionalnego w Międzychodzie.

Niemal w tym czasie Niemcy prowadzili ostrzał artyleryjski Gralewa i przeprowadzili pozorowany atak na Kamionnę.

Na dalekim zapleczu frontu trwały intensywne działania zmierzające do sformowania silnej Armii Wielkopolskiej zdolnej do sprostania rosnącym oczekiwaniom i wyzwaniom. Największym problemem organizującej się armii był brak wykwalifikowanej kadry oficerskiej. Rozporządzenie Komisariatu Naczelnej Rady Ludowej z 7 lutego 1919 r., ogłoszone we wszystkich dziennikach poznańskich wzywało wojskowych, posiadających kwalifikacje oficerskie, którzy nie ukończyli 50. roku życia, oraz wszystkich uprawnionych, w świetle przepisów pruskich, do jednorocznej służby, do zgłaszania się w celu ewidencji lub zaciągu do wojska bezpośrednio do Obwodowych Komend Uzupełnień.

8 lutego 1919 roku

Powstańcy stacjonujące w Kolnie dość hucznie celebrowali swoje zwycięstwo. Niestety także w sensie dosłownym. Czy to upojeni ciągle buzującą we krwi adrenaliną, czy, jak wybrzmiewają nieoficjalne, ale uporczywie przez ponad sto lat powtarzane przekazy, nadmiarem trunków, powstańcy nie zachowali należytej ostrożności i doprowadzili do wybuchu granatu. Wypadek miał miejsce w zamkniętym pomieszczeniu, toteż skutki nieostrożności czy niefrasobliwości były dramatyczne. Zginął starszy szeregowiec Walenty Sobisiak a 8 innych żołnierzy zostało rannych. (Franciszek Ober, Antoni Kubiak, Franciszek Bartkowiak, Jan Walter, Józef Waberski, Sylwester Wilczyński, Wawrzyn Przybylski, Władysław Myszke).

To był prawdziwie czarny dzień na Froncie Zachodnim. W działaniach zbrojnych pod Lewicami zginęło pięciu żołnierzy kompanii bukowskiej. Maćkowiak Stanisław, Melonek Stanisław, Spychała Jan, Spychała Władysław i Woliński Władysław. Tragiczną listę strat uzupełnia Józef Filipiak, żołnierz powstania wielkopolskiego, który poległ z dala od frontu w Jabłonowie w gminie Sieraków Wielkopolski.

Charakterystyczną, czasami trudną do zrozumienia cechą czasów powstania wielkopolskiego jest prawie zwyczajny rytm życia toczącego się dosłownie o pojedyncze kilometry od linii frontu. Tego dna prasa informowała: „Na linii kolejowej Poznań — Szamotuły — Sieraków kursuje od 8. lutego jedna para pociągów więcej. Wyjazd z Poznania o 9.30 rano. Przyjazd do Szamotuł o 10.53. wyjazd z Szamotuł do Sierakowa o 11.19. Z powrotem z Sierakowa o 2.35 do południu, z Szamotuł o 4.40. przyjazd Poznania o 6.04.” Kursowały także składy na linii Poznań —Pniewy: z Poznania do Pniew o 7.30 wieczorem i z powrotem z Pniew o 8.23 rano. Jeszcze bardziej niezwykła jest informacja, że kolej prowadziła także składy pasażerskie przez linię frontu. „Na linii Poznań-Krzyż: z Poznania do Krzyża o 5.32 po południu, z Poznania do Wronek o 3.20 rano. Z powrotem z Krzyża o 12.39 w południe, z Wronek o 5.31 rano”.

Źródła: Chalasz R., Jędrzejczak R., „400 Frontowych Dni”, 2019, rękopis; Tygodnik Urzędowy Naczelnej Rady Ludowej, nr 5, 13 II 1919; Postęp, 11 II 1919, R.30, nr 34; Kurier Poznański, 8 II 1919, R.XIV, nr 32, Kurjer Poznański, R.14, nr 35, 12 II 1919; Kurier Poznański, R.XIV, nr 33, 9 II 1919; Kurier Poznański, nr 34, R.XIV, 11 II 1919; Postęp, R.30, nr 35, 12 II 1919;

©Roman Chalasz, Robert Jędrzejczak

1 myśl na ““400 Frontowych Dni” – początki lutego 1919 roku na ziemi sierakowsko – międzychodzkiej.”

  1. Luty tego roku był mroźny, śnieżny i krwawy. Ale kto i tym dzisiaj pamięta. Chwała rekonstruktorom tamtych realiów za próbę doszacowania wysiłku i cierpienia w procesie budowy suwerennego i niepodległego Państwa Polskiego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

16 − piętnaście =