Wachowiak Nikodem (1900 – 1920) Historia zapomnianego Virtuti Militari

Kompania zmuszona jest donieść smutna wiadomość. Syn Pański Nikodem poległ dnia 17.7.1920 r. pod Nikołajewem nad rzeką Niemen od kuli piechoty nieprzyjacielskiej i został na miejscu zabity bo dostał w samą głowę. W poległym kompania straciła jednego z najdzielniejszych żołnierzy i kolegę szanującego swoich przełożonych.

Krwawe zmagania Polaków w Wielkopolsce zakończyły się ostatecznie w styczniu 1920 roku zajęciem ostatnich skrawków terytoriów przyznanych Polsce Traktatem Wersalskim. Po ustabilizowaniu granicy na zachodnich rubieżach oddziały, sformowane jeszcze jako Wojska Wielkopolskie wzięły udział w ciężkich walkach na froncie wschodnim. Bohaterstwo Wielkopolan, niezłomna dyscyplina i hart ducha każdego z nich były fundamentem na jakim powstała niepodległa Polska.

Przed mogiłami wielu bohaterów walk o kresy wschodnie nie zapłoną znicze w setną rocznicę ich śmierci. Nie mają bowiem nawet symbolicznych mogił. Między nimi nie brakuje naszych krajan, urodzonych w Sierakowie, Lutomku, Kwilczu, Lewicach czy gdzieś indziej w powiecie międzychodzkim. Nie pochylimy się w zadumie przed pomnikami upamiętniającymi wszystkich wielkich bohaterów, bo pomnikowe inskrypcje nie przypominają wielu nazwisk. Nie mogę zmienić tego stanu rzeczy. Mogę jednak przypominać wielkich, a prawie zupełnie zapomnianych bohaterów.

Nikodem Wachowiak. Na zdjęciu jeszcze w mundurze 7. Pułku Strzelców Wielkopolskich później przemianowanego na 61. Pułk Piechoty Wielkopolskiej (zdjęcie ze zbiorów rodziny, dzięki uprzejmości Romana Tomczaka [Nikodem to brat jego babci]).

Jednym z zapomnianych tak bardzo, że jego nazwiska nie znajdziemy na sierakowskim panteonie honorującym lokalnych kawalerów Virtuti Militari jest Nikodem Wachowiak.  Syn Jana i Salomei z domu Patan urodził się 1 września 1901 roku u Chorzępowie. Poległ w walce dnia 17 lipca 1920 r. pod Nikołajewem nad rzeką Niemen. (Nie udało się odszukać aktu zgonu, natomiast na akcie urodzenia znajduje się odręczna adnotacja jakoby zmarł 17 lipca 1921 roku). Rozkazem Naczelnika Państwa i Naczelnego Wodza Józefa Piłsudskiego został pośmiertnie odznaczony Krzyżem Srebrnym Ordery Virtuti Militari V klasy nr 3813. Rozkaz opublikowano w “Dzienniku Personalnym” wydawanym przez Ministerstwo Spraw Wojskowych w Nr 2 z dnia 18 lutego 1922 roku.

Odznaczenie to mógł otrzymać jedynie oficer, podoficer lub szeregowy za czyn wybitnego męstwa, połączony z narażeniem życia. Jak wielkie było to wyróżnienie świadczyć może to, że Sejm RP postanowił m.in. że każdy kawaler orderu (bez względu na klasę i inne pobory otrzymywane z tytułu wykonywanej pracy) będzie otrzymywał dożywotnio roczną pensję orderową w wysokości 300 zł (w tej wysokości była wypłacana do 1939 roku). Ponadto przyznano im liczne przywileje jak: przywilej pierwszeństwa przy przydziale ziemi, przy obejmowaniu posad rządowych, przy przyjmowaniu do zakładów dla inwalidów oraz uzyskiwaniu dla dzieci miejsc stypendialnych w rządowych placówkach oświatowych i zakładach wychowawczych.

W pamięci rodziny nie zachowały się żadne informacje o wręczeniu odznaczenia czy jakiejkolwiek pomocy państwa dla rodziców. Jan i Salomea – szarzy obywatele, zwyczajni swoją przeciętnością i codziennym trudem, wychowali syna godnego stanąć w Panteonie Wielkich Polaków.

Rodzice Nikodema Wachowiaka: Jan i Salomea z domu Patan przed swoim domem w Chorzępowie
Krzyż Srebrny Virtuti Militari V klasy

Wielkopolskie oddziały wsławiły się walecznością przy zajęciu Kijowa, w walkach nad Berezyną i Niemnem by w końcu okryć wawrzynem sławy i bohaterstwa swoje chorągwie bojowe w zmaganiach “cudu nad Wisłą” przy ostatecznym pokonaniu armii sowieckich. W walkach na kresach wziął udział 61. Pułk Piechoty Wielkopolskiej powstały po przeorganizowaniu i przemianowaniu 7. Pułku Strzelców Wielkopolskich.

Część szlaku bojowego pułku, aż do swojej bohaterskiej śmierci, przebył Nikodem Wachowiak, szeregowiec 3. kompanii I. Batalionu 61. Pułku Piechoty Wielkopolskiej.

6 marca 1920 roku pułk załadowany na pociągi wyruszył z Chodzieży, gdzie stacjonował, na wschód. Początkowo został skoncentrowany na linii Brody – Krasne – Złoczew. 26 kwietnia przydzielony do kolumny generała Kędzierskiego wziął udział w operacji zmierzającej do zdobycia Berdyczowa. W trakcie natarcia prowadzonego nieprzerwanie na dystansie 55 kilometrów pułk zdobył miasto, a w nim licznych jeńców i znaczne zapasy broni i sprzętu. Po kilkudniowym odpoczynku, pułk został przewieziony do Chwastowa. Stąd, 8 maja, rozpoczął marsz w kierunku Kijowa. Dzień później miasto było już w polskich rękach.

Szlak bojowy 61. Pułku Piechoty Wielopolskiej (według: Kapitan Włodzimierz Rupniewski, Zarys Historii Wojennej 61- go Pułku Piechoty Wielkopolskiej)

Później do 22 maja pułk bronił zajętych pozycji w okolicach Nowosiółek. Tego dnia został załadowany do pociągów i wyruszył na zagrożony front północno wschodni. W relacji z tych wydarzeń czytamy: “Dnia 24 czerwca nieprzyjaciel uderzył przeważającymi siłami na czołowe oddziały dywizji litewsko – białoruskiej stojącej na lewo od pułku, zmuszając je do cofnięcia się. Przeciwdziałając okrążeniu pułk ubezpieczał pozycje na linii rzeki Berezyny od Starego Sioła do ujścia rzeki Pini. Po silnym dwugodzinnym przygotowaniu artyleryjskim nieprzyjaciel przeprawił się przez Berezynę, umacniając się na przyczółku po naszej stronie. W celu wyparcia nieprzyjaciela dnia 25 czerwca pułk rozpoczął przeciwnatarcie i po ciężkich walkach przeciwnik został wyrzucony poza rzekę Berezynę. Wyróżniła się w tym boju szczególnie 3, kompania podporucznika Lisewskiego swym brawurowym atakiem na bagnety. (To w tej kompanii służył Nikodem Wachowiak). Niestety na słabiej obsadzonych odcinkach Polacy musieli cofnąć się pod naporem przeważających sił przeciwnika. Naruszyło to równowagę całego frontu. Dywizje, na które nieprzyjaciel nacierał słabiej, lub które mimo wszystko zdołały utrzymać zajęte stanowiska, okazały się zagrożone od tyłu, bez łączności na prawo lub lewo, z obnażonemu skrzydłami. W warunkach tych, bez względu na wyniki walki, zmuszone były oddziały wycofywać się na zachód. W takim położeniu znalazł się także 61. pułk piechoty. W dniach 4 i 5 lipca, mimo rzęsistego ognia artylerii i ogromnej przewagi liczebnej nieprzyjaciela, pułk odparł wszystkie , natarcia, nie utraciwszy piędzi ziemi. Świadczy o tym komunikat Sztabu Generalnego z dnia 5 lipca 1920 roku: “…w akcji w okręgu Lipska odznaczył się sierżant Biniaś (Teodor urodzony w Sierakowie, [*1892, +1970 – Sieraków] syn Andrzeja i Franciszki z domu Krzewina), który powstrzymał cofającą się kompanię i poprowadził ją do pomyślnego kontrataku, za co został na polu bitwy awansowany na podporucznika…”

Kapitan Włodzimierz Rupniewski, Zarys Historii Wojennej 61- go Pułku Piechoty Wielkopolskiej

Mimo wszystko ze względu na ogólne położenie z rozkazu dowódcy dywizji pułk musiał opuścić zajmowanie stanowiska. Rozpoczął się okres ciężkich i nieustannych walk odwrotowych. W tym trudnym położeniu pułk nie tylko nie utracił swych wartości moralnych, lecz na odwrót, zahartował się, zespolił, wyrobił twardą wolę, zdolności do każdego wysiłku. Pułk odchodzi na Pieszczenicę. Hajnę, jako straż tylna dywizji; następnie, ciągle walcząc, przekracza Niemen. Pod Wołkowyskiem. nieprzyjaciel przerywa się na styku 61. i 62. pułków piechoty, jednak I batalion- kapitana Szymana wstrzymuje gwałtowne ataki nieprzyjaciela do czasu wycofania się pułku, nie pozwalając na jego otoczenie.” Wśród ciągłych walk, przeciwuderzeń, wypadów i przebijania się przez otaczające go oddziały wroga pułk wycofywał się w kierunku Warszawy, w opłakanym stanie zaopatrzenia materialnego, często bez chleba i gorącej strawy. Niewyobrażalnym nieomal jest, nadzwyczaj ciężki wysiłek fizyczny, jakiego dokonali w tym okresie żołnierze 61. pułku piechoty. Przeciętnie marsze dzienne i nocne wynosiły od 30 do 45 kilometrów w ciągu doby i to w warunkach ciężkich walk odwrotowych.

W tych walkach odwrotowych poległ Nikodem Wachowiak. Dopiero po niemal dwóch miesiącach jego dowódca był w stanie napisać list do rodziców informujący o jego śmierci. (Lista Strat Wojska Polskiego 41 615).

„Kompania zmuszona jest donieść smutna wiadomość. Syn Pański Nikodem poległ dnia 17.7.1920 r. pod Nikołajewem nad rzeką Niemen od kuli piechoty nieprzyjacielskiej i został na miejscu zabity bo dostał w samą głowę. W poległym kompania straciła jednego z najdzielniejszych żołnierzy i kolegę szanującego swoich przełożonych. Kompania będąc zmuszoną do wycofania się z zajmowanych pozycji nie zdążyła zwłok Ś.p. Nikodema pochować co jednak nieprzyjaciel uczynił co było można stwierdzić. Ś.p. Nikodem pozostanie w kompanii w wiecznej pamięci. Rzeczy po poległym nie zostały żadne ponieważ zostały przez nieprzyjaciół zabrane. W imieniu 3. kompanii Lisewski ppor. i dowódca.”

Rodzina Nikodema Wachowiaka nigdy nie otrzymała odznaczenia syna, ani żadnej pomocy od państwa.

Roman Chalasz©2020

Źródła:

Archiwum rodzinne udostępnione przez wnuka brata ś.p. Nikodema – Romana Tomczaka; Kapitan Włodzimierz Rupniewski, Zarys Historii Wojennej 61- go Pułku Piechoty Wielkopolskiej; Roman Chalasz, W 100. Rocznicę Śmierci Kawalera Virtuti Militari – Nikodema Wachowiaka, Tydzień Międzychodzko – Sierakowski, 6 lipca 1920, s. 10-11;

Okładka Sieraków Historia Nieznana

Biogram ten ukaże się w IV tomie Wielkiego Almanachu Powstańców i Bojowników Niepodległości Ziemi Sierakowsko – Międzychodzkiej.

3 myśli na “Wachowiak Nikodem (1900 – 1920) Historia zapomnianego Virtuti Militari”

  1. Wspaniała robota. Przez kilkanaście lat poszukiwań zasób wiedzy na te tematy się zwielokrotnił.
    Tak trzymać!

    JTŁ.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

trzy × jeden =