Królewska wizyta w Sierakowie. Tajemnicza wycieczka Królowej

Przez prawie cały czerwiec 1658 roku Jan Karol Opaliński gościł w sierakowskim zamku Jana Kazimierza Wazę z Bożej łaski króla Polski, wielkiego księcia litewskiego, ruskiego, pruskiego, mazowieckiego, żmudzkiego, inflanckiego, smoleńskiego, siewierskiego i czernihowskiego, a także dziedzicznego króla Szwedów, Gotów i Wandalów. Królowi towarzyszyła małżonka Ludwika Maria Gonzaga. Jako suweren ostatni przedstawiciel Wazów na warszawskim tronie nigdy nie cieszył się sympatią swych poddanych. Monarsze inicjały ICR złośliwie tłumaczone były jako Initium Calamitatis Regni – Początek Nieszczęść Królestwa. Podobnie Ludwika Maria nie zaskarbiła sobie wdzięczności narodu. Wizyta królewskiej pary miała jednak konkretne cele, a dalsza podróż Ludwiki Marii także niemałą wagą, jednocześnie wpisując się w burzliwe lata Potopu Szwedzkiego i ukazującą dobitnie pozycję monarchini.

Małżonkowie przybyli do Sierakowa 7 czerwca 1658 roku i, jak to opisują historycy, miała to być „wizyta pojednania” zarówno w wymiarze ogólnopolskim – wszak relacje Jana Kazimierza i szlachty oraz magnaterii Wielkopolskiej trudno, po kapitulacji pod Ujściem, nazwać dobrymi, jak i w wymiarze rodzinnym. Po latach po latach podjęto próbę zbliżenia, a może tylko ocieplenia relacji między królewską rodziną Wazów a magnacką rodziną Opalińskich. Gospodarz domu sierakowskiego zapewne dwoił się i troił, żeby nie tylko godnie przyjąć królewska parę wraz ze świtą ale także, a może przede wszystkim przywrócić królewskiej życzliwości ród Opalińskich. Jan Karol Opaliński, zhańbiony poniekąd sromotą kapitulacji pod Ujściem, podpisanej 25 lipca 1655 roku przez swojego świętej już pamięci ojca, pozostawał w cieniu życia publicznego. Żadnych ważniejszych urzędów nie sprawował. W politykę się nie angażował, nie kontynuował większości ojcowskich dzieł, jednak z pewnością nie była to zadowalająca dla magnata pozycja a raczej tłumienie ambicji wymuszone nieprzychylnością króla i zapewne królowej. Nadal jednak był dziedzicem jednej z największych wielkopolskich fortun i panem na okazałym zamku, który miał dodatkowo tą zaletę, że mieścił się tylko o kilka godzin komunikiem od granicy Brandenburgii. Ten ostatni fakt, jak pokazuje dalszy bieg wydarzeń był kluczowym dla wyboru Sierakowa jako czasowej rezydencji królewskiej w czerwcu 1658 roku.

Najważniejszą rolę w wydarzeniach tych dwóch miesięcy odegrała Maria Ludwika Gonzaga, żona dwóch kolejnych królów Polski. Przybliżę Państwu wydarzenia poprzedzające tą wizytę i sylwetkę ich bohaterki. Maria Ludwika Gonzaga urodziła się w 1611 roku we Francji, była księżną Mantui we Włoszech i księstw Nevers i Rethel we Francji, córką Karola I. Gonzagi, księcia Mantui i Nevers, gubernatora Szampanii, oraz Katarzyny de Guise z linii lotaryńskiej, księżnej Menu. Była także praprawnuczką ostatniego cesarza Bizancjum. Zawiłe dzieje rodu Gonzaga zawiodły go po kądzieli na najwyższe monarsze szczyty, bo był to na początku XVII stulecia jeden z najświetniejszych domów we Francji, majętny i skoligacony. Nazwisko Gonzaga było już wcześniej znane polskiej magnaterii. Drugą żoną Jana IV Radziwiłła (1516-1569) była: Hippolita Maria le Guastalla Gonzaga (urodzona w roku 1534, a poślubiona w roku 1550), córka Ferdynanda I. Gonzagi Księcia Ariano i Malfety, Hr. Guastalli i Izabelli de Capua. Po bezpotomnej śmierci Jana IV. Hippolita wyszła powtórnie za Fabrycia Kolumnę.

Ludwika Maria Gonzaga

Historia budowy relacji między Gonzagami a majestatem króla Polski jest bardzo długa. Małżeństwo Marii Ludwiki z Władysławem IV Wazą było rozważane już w 1634 r. Negocjacje trwające do roku 1636 nie zakończyły się jednak sukcesem. Władysław IV poślubił Cecylię Renatę z domu Habsburgów.

Maria Ludwika pozostawała jednak ciągle w obszarze zainteresowań dynastycznych najmożniejszych z możnych. Nic dziwnego. Wcześnie osierocona, po śmierci matki (1618) wychowywała się na dworach w Nevers i w Paryżu pod opieką ciotki Katarzyny Gonzagi, księżnej de Longueville. Odebrała gruntowne wykształcenie, bywała w najwyższych sferach Paryża. Wcześnie stała się znana na dworze Ludwika XIII. Nastoletnia Ludwika Maria zakochała się z wzajemnością w bracie króla Francji Gastonie Orleańskim i w 1627 roku miała nawet za niego wyjść. Do mariażu tego nie dopuściła królowa-matka Maria Medycejska, przerywając płomienny romans i zamykając Marię w więzieniu w Vincennes.

Po śmierci ojca (1637) Maria Gonzaga została księżną de Nevers w Burgundii. W 1640 roku poznała w Paryżu, uwolnionego z francuskiej niewoli po dwóch latach spędzonych w więzieniu oskarżonego wcześniej o szpiegostwo, królewicza polskiego – Jana Kazimierza. Ten  szukał podówczas szczęścia na tronie królewskim Portugalii, a w drodze do swojej nowej ojczyzny został aresztowany. Na dworze w Paryżu mówiło się nawet o ich ewentualnym małżeństwie, ponieważ wszechwładny we Francji kardynał Richelieu rozważał taki mariaż. Plany spełzły jednak na niczym. W końcu Jan Kazimierz zapragnął zostać jezuitą, wstąpił wiec do zakonu we Włoszech, jednak opuścił go po dwóch latach nowicjatu. Mimo braku święceń został mianowany przez papieża Innocentego X – zachwyconego religijnością królewicza, kardynałem.

Tymczasem Maria Ludwika stała się bohaterką słynnego romansu z młodym markizem Cinq-Marsem (Henrykiem d’Effiat), wielkim koniuszym króla i jego faworytem. Ten jednak wdał się w spisek przeciwko kardynałowi Richelieu i zapłacił za to głową (1642). Księżniczka mantuańska prowadziła w Paryżu własny salon literacki, brała żywy udział w życiu intelektualnym i towarzyskim stolicy Francji. Była bardzo religijna, pozostawała jednak pod wpływem potępianego przez papiestwo jansenizmu.

Portret Ludwiki Marii Gonzagi, Przed 1667. Schultz, Daniel. Muzeum Narodowe w Warszawie.
Cecylia Renata Habsburżanka

Szczęście małżeńskie Władysława IV nie trwało długo. Kiedy jego pierwsza żona Cecylia Renata Habsburżanka zmarła powróciła idea wydania za niego Gonzagi. Tym razem koncepcję tą forsował skutecznie kardynał Mazarini, następca Richelieu. Maria Ludwika Gonzaga została poślubiona per procura swojemu pierwszemu mężowi, Władysławowi IV Wazie przez Krzysztofa Opalińskiego (ojca Jana Karola). Para poznała się jednak dopiero w 1646 roku. Władysław IV nie krył swego rozczarowania urodą małżonki. Ujrzawszy ją zapytał podobno posła francuskiego: Czy to ma być ta wspaniała piękność, o której tyle mi opowiadaliście? 15 lipca Maria Ludwika Gonzaga została w katedrze na Wawelu oficjalnie uczyniona królową Polski. Zmieniła też kolejność imion na Ludwika Maria, bo w katolickim kraju jej dotychczasowe imię mogła nosić tylko matka Jezusa.

Ceremonia zawierania kontraktu małżeńskiego przez Ludwikę Marię Gonzaga i reprezentującym per procura Władysława IV Opalińskim
Władysław IV sportretowany przez Rubensa, 1624

Według jednych historyków królowa nie cieszyła się szczególna sympatią Władysława IV, a ten unikał jej i nie dopuszczał do spraw politycznych. Według innych królowa szybko zdobyła sobie znaczny wpływ na małżonka. Niewątpliwie dużą rolę w budowie relacji między małżonkami odegrała udzielona Władysławowi IV przez małżonkę pożyczka w wysokości 700 tysięcy złotych polskich, której Władysław nigdy nie spłacił, a także suty posag. Finansowo zatem księżna de Nevers słono zapłaciła za koronę. Trudno powiedzieć, czy tytuł i królewski dwór, były wystarczającą rekompensatą. Niemniej wraz z przyjazdem znad Sekwany królowej i jej otoczenia, a zwłaszcza licznych dam, zmienił się charakter dworu warszawskiego. Francuska moda i obyczaj zaczęły oddziaływać na panów polskich, wywołując zainteresowanie, ale też często reakcje ksenofobiczne.

Dnia 20 maja 1648 r. Ludwika Maria została wdową. W czasie bezkrólewia poparła kandydaturę przyrodniego brata swojego świętej pamięci męża – Jana Kazimierza. Musiała wszak zadbać i o swoje inwestycje, i o plany dynastyczne. Jej starania zostały nagrodzone. Jan Kazimierz, król Polski stanął obok niej na ślubnym kobiercu nieco ponad rok później – 30 maja 1649 r.  Tak to po raz drugi została królową Polski. Mariaż ten przez wielu Polaków został przyjęty nieprzychylnie i uważany był za kazirodczy. W świetle ówczesnego prawa w istocie takim był. Ludwika Maria uzyskała jednak od papieża dyspensę. Pozycja monarchini przy boku drugiego męża była o wiele silniejsza niż przy Władysławie. Jan Kazimierz był do żony przywiązany i odnosił się do niej serdecznie, choć czasem zajadle się kłócili. W czasie całego małżeństwa król zdradzał królową nieustannie. Mimo tego był całkowicie psychicznie zależny od żony. W sporach zawsze jej ustępował. Wkrótce po ślubie królowa zaszła w ciążę co zważywszy na jej wiek – wychodząc za 41-letniego króla sama miała 38 lat, było aktem odwagi a może nawet desperacji. Z Francji sprowadzono lekarza, odprawiano uroczyste nabożeństwa we wszystkich warszawskich kościołach.  Z Janem Kazimierzem doczekała się  dwójki dzieci, jednak oboje królewskich potomków żyło bardzo krótko: córka Maria Anna Teresa – urodziła się i zmarła w roku 1650, a syn Jan Zygmunt urodził się i zmarł w roku 1652.

Jan Kazimierz. Autor nieznany. Pocztówka z przełomu XIX. i XX. w.

Szlachta nie lubiła Ludwiki Marii, bardzo gorszyło ją mieszanie się królowej do polityki.  Jednak kobiecie o takim intelekcie i potencjale trudno było by pozostać obojętną wobec nieudolności małżonka. Warto dokładniej przyjrzeć się poza politycznym rezultatom jej zasiadania na tronie. Była hojnym, wszechstronnym mecenasem sztuki, kreującym europejski wymiar dworu warszawskiego skupiającego liczne grono ludzi kultury i nauki. To ona założyła w Polsce pierwszą stała gazetę tygodniową „Merkuriusz Polski” (1661). Na podkreślenie zasługuje jej działalność charytatywna. Ufundowała w Warszawie trzy szpitale, sprowadziła do Polski i uposażyła trzy zgromadzenia zakonne założone we Francji w XVII wieku: księży Misjonarzy (1651), Siostry Miłosierdzia – szarytki (1652) i zakon Pań Nawiedzenia Najświętszej Marii Panny – wizytki (1654). Te ostatnie otworzyły w Warszawie pensję dla ubogich szlacheckich dziewcząt, które poznawały tam również język i kulturę francuską. W tej dziedzinie – propagowania francuszczyzny w Polsce – Ludwika Maria wraz ze swym dworem odegrała wielką rolę, chociaż tylko nieznaczna część szlachty i magnaterii przyjęła wzorce znad Sekwany; większość panów polskich była przeciwna obcym wpływom, a ich niechęć do nich skrupiła się na królowej.

Wszystko to działo się w czasie kiedy na Polskę spadały coraz to nowe nieszczęścia obnażające z każdym rokiem mocniej słabość i nieudolność Jana Kazimierza. Powstanie Chmielnickiego, wojny rosyjskie wreszcie potop szwedzki i najazd Rakoczego, doprowadziły do strasznej demoralizacja społeczeństwa. Mnożące się dworskie intrygi podkopały powagę króla. Położenie Rzeczypospolitej było w całym tego słowa znaczeniu rozpaczliwe, prawie nikt nie wierzył w to, aby król zdoła uratować upadające państwo.

Ludwika Maria Gonzaga, dostrzegając depresję i infantylizm męża Jana Kazimierza, w znaczącej części przejęła rządy. Wszystko wskazuje na to, że para nie była w sobie zakochana. Wydaje się, że Jan Kazimierz pojął Ludwikę Marię, z powodu braku poczucia bezpieczeństwa. Psychologowie, uważają, że obfity biust królowej miał tu znaczenie: król szukał zapewne matki, której nigdy nie znalazł w chłodnej i surowej dla dzieci Katarzynie Habsburżance. Silna kobieta, a taką była Ludwika Maria, znakomicie nadawała się do roli opiekunki chwiejnego króla – i tak też się stało. Dziejopis Wawrzyniec Rudawski pisał: królowa rządzi królem “niczym mały Etiopczyk słoniem”. Jednocześnie Ludwikę Marię postrzegano jako tę, która przyszła ze zbyt wyzwolonej Francji i wprowadziła modę nagich biustów bez okrycia zgiezła, romansowanie dworskie i przekupstwo. Ten wątek, wpływania na najmożniejszych magnatów i najaktywniejszych polityków, poprzez „kojarzenie ich” z pięknymi, wykształconymi i umiejącymi wykorzystywać swoje wdzięki dwórkami, które oprócz dobrego urodzenia, urody i biegłości w ars amandi nie miały nic do zaoferowania, a które odwzajemniały się królowej  lojalnością i wprowadzaniem mężów w orbitę jej polityki, to temat na osobny artykuł. Dość powiedzieć, że słynna Marysieńka – ukochana żona Jana III Sobieskiego – króla Polski, także była jej dwórką.

W czasie Potopu Szwedzkiego, królowa wzbiła się na wyżyny polityczne, niekoniecznie jednak działając wyłącznie dla dobra Polski, bowiem często na pierwszym planie były jej plany dynastyczne.  To ona doprowadziła do złożenia słynnych „ślubów lwowskich”. Złożone 1 kwietnia 1656 roku, przez króla Jana II Kazimierza Wazę w katedrze Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny we Lwowie podczas mszy świętej odprawianej przez nuncjusza Pietro Vidoniego przed obrazem Matki Bożej Łaskawej przyrzeczenia królewskie miały poderwać do walki z najeźdźcami całe społeczeństwo. Król oddał Rzeczpospolitą pod opiekę Matki Bożej, którą nazwał Królową Korony Polskiej i obiecał, że poprawi sytuację chłopów i mieszczan, kiedy tylko kraj zostanie uwolniony spod okupacji. Po ślubowaniu króla, w imieniu senatorów i szlachty, podobną rotę odczytał podkanclerzy koronny biskup krakowski Andrzej Trzebicki, zaś wszyscy obecni powtarzali słowa jego ślubowania. Obietnice te jednak, wobec niższych stanów nie zostały zrealizowane z powodu stanowczego sprzeciwu szlachty. To Ludwika Maria zawarła w 1656 roku sojusz z Habsburgami przeciwko Szwecji.

Śluby Lwowskie Jana_Kazimierza, obraz Jana Matejki

Wykazała również wielką odwagę także w bezpośredniej konfrontacji z nieprzyjacielem. Kiedy 28 lipca 1656 roku Szwedzi zaatakowali Warszawę królowa początkowo przyglądała się bitwie z tarasu pałacu Kazimierzowskiego. Nie zadowalając się rolą widza postanowiła przeprowadzić objazd po szańcach mostowych, zachęcając wojska do obrony. Widząc, że kule z dział położonych na lewym brzegu Wisły nie dolatywały do nieprzyjaciela, Ludwika Maria kazała wprząc konie z własnej karety i przetransportować baterie bliżej rzeki, na Kępę Potocką. Ustawiona w ten sposób artyleria zaczęła wreszcie zadawać poważne straty Szwedom. Pozostający pod wrażeniem zachowania Marii Ludwiki Saint-Simon uczcił jej dzielność panegirykiem, a szwedzki kartograf specjalnie zaznaczył miejsce pobytu monarchini na mapie bitwy. Kiedy posłańcy króla Jana Kazimierza, dostarczyli jej rozkaz opuszczenia stolicy Maria Ludwika odparła, że nawet jeśli jej mąż wycofa się z Warszawy, ona pozostanie ze swoim fraucymerem i wciąż będzie bronić miasta. Trzeciego wieczora musiała jednak opuścić stolicę, o czym sama pisała, że była „w takiej pasji, że i wyrazić nie potrafię”.

Studium do obrazu Bitwa pod Warszawą 1656 roku , Antoni Piotrowski, Muzeum Narodowe w Warszawie

Dwór znalazł nową siedzibę w Głogówku na Śląsku – poza granicami państwa. Kraj był zajęty przez Szwedów, większość senatorów opowiedziała się za Karolem Gustawem bądź opuściła Polskę. W tej sytuacji rola króla ogromnie wzrosła. Jednak znerwicowany Jan Kazimierz był zbyt słabą indywidualnością by odegrać rolę przywódcy narodu i organizatora oporu. To Ludwika Maria pokazała siłę charakteru, upór i pomysłowość. Dzięki swojej znajomości ludzi, pracowitości i energii podtrzymywała na duchu męża i senatorów, zagrzewając ich do walki. Potrafiła obradować po 15 godzin na dobę przez dwa dni z rzędu. Nigdy wcześniej w dziejach Polski żadna monarchini nie pełniła tak ważnych funkcji i nie podejmowała decyzji o takim znaczeniu dla kraju. W końcu wokół dworu królewskiego w Głogówku zaczęły się skupiać siły gotowe stawiać opór Szwedom. Jan Kazimierz z usposobienia miękki, wrażliwy i łatwo ulegający wpływom, podporządkował się żonie, przewyższającej go inteligencją, sprytem i siłą woli.

Królowa podjęła różnoraką działalność antyszwedzką. Ofiarowała część swoich klejnotów na obronę Krakowa, wysłała pieniądze Paulinom broniącym Jasnej Góry, własnym sumptem uzbroiła oddział wojska. Założyła mennicę, w której bito monety z jej biżuterii, wotów i naczyń kościelnych. Nawiązała kontakt z oddziałami, miastami i magnatami stawiającymi opór Szwedom. Ważną rolę odgrywała jej działalność dyplomatyczna. Szukała sojuszników w walce ze Szwedami wśród Rosjan, Duńczyków, Kozaków, Francuzów. Sprytem i pracowitością rok po roku umacniała swoją pozycję. Po roku 1658 właściwie cały kierunek polityki polskiej był dziełem Maryi Ludwiki. 

Po ponad dwóch tygodnia spędzonych w Sierakowie 25 czerwca 1658 roku królewska para wyjechała do Drezdenka. Następnego dnia Jan Kazimierz powrócił do Sierakowa, królowa zaś udała się do Berlina do kurfursta Fryderyka Wilhelma. W podróży tej towarzyszył jej starosta Krzysztof Unruh.

Ciąg dalszy nastąpi.

Roman Chalasz©2020

1 myśl na “Królewska wizyta w Sierakowie. Tajemnicza wycieczka Królowej”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

1 × 4 =